Tytułowe pytanie jest jednym z najczęściej zadawanych przez osoby rozpoczynające przygodę z zakładami wzajemnymi. Pojawia się regularnie na portalach i czatach bukmacherskich, gdzie początkujący typerzy szukają odpowiedzi u bardziej doświadczonych graczy. Każdy profesjonalista odpowie na nie krótko – tak, warto mieć konto w kilku firmach. W niniejszym tekście rozwiniemy ten temat, przywołując wszystkie argumenty, które stoją za takim właśnie podejściem.

 

[To legalne i nic nie kosztuje!] Na wstępie warto zaznaczyć, że samo założenie konta u bukmachera działającego w Polsce na podstawie zezwolenia Ministra Finansów na urządzanie zakładów wzajemnych jest w pełni legalne i nie wiąże się z żadnymi kosztami. Darmowa jest zarówno sama rejestracja, jak i późniejsze użytkowanie.

[Dzięki bonusom i promocjom można powiększyć budżet na grę!] Firmy konkurując między sobą o klienta prześcigają się w promocjach, dzięki którym w krótkim czasie można znacznie zwiększyć swój budżet na obstawianie, co w przypadku początkujących typerów ma często fundamentalne znaczenie. Bonusy powitalne, freebety, oferty lojalnościowe i inne dedykowane klientom promocje – tym kuszą bukmacherzy. O jakich kwotach mówimy? Gdyby założyć konto w ośmiu najpopularniejszych obecnie firmach na naszym rynku, to tylko w oparciu o ich oferty powitalne moglibyśmy zgromadzić nawet dodatkowe 7 500 PLN, a to przecież tylko część korzyści na jakie możemy liczyć!

[Dostęp do pełnej oferty zakładów!] Ograniczając się tylko do jednej czy nawet dwóch firm tak naprawdę działamy na własną szkodę, zawężając sobie pole manewru. Często zdarza się bowiem tak, że mamy pomysł na konkretny typ do danego meczu, ale nasz jedyny bukmacher akurat takiego zakładu nie oferuje. Oferuje go natomiast konkurencja, ale uznajemy, że dla jednego typu nie warto zakładać nowego konta. Zaczynamy kombinować, szukać czegoś zbliżonego do naszej pierwotnej propozycji, co często kończy się niestety przegraną. Takimi porażkami usłane są początki praktycznie każdego typera. Warto uczyć się na cudzych błędach.

Ponadto firmy bukmacherskie rywalizują ze sobą, co ma również przełożenie na bogactwo oferty. Tylko z pozoru są one do siebie bardzo podobne. Praktycznie każdy bukmacher stara się bowiem wyróżnić na tle konkurencji, oferując jakieś specjalne rodzaje zakładów niedostępne u pozostałych, czy też wystawiając kursy na rozgrywki, których nie ma u innych. Również z tego powodu warto zapewnić sobie dostęp do całości oferty bukmacherskiej.

[Granie po najlepszych kursach i maksymalizacja zysków!] Aspekt ten jest bardzo często lekceważony przez początkujących typerów, którzy wychodzą z założenia, że tak naprawdę nie ma większego znaczenia pomiędzy kursami np. @1,50 a @1,55 i że z tego powodu nie warto zakładać konta u kolejnego bukmachera. To jeden z największych błędów jakie można popełnić. Tkwiąc w nim godzimy się na pomniejszenie naszych zysków przynajmniej o kilka procent, co na pojedynczym zakładzie jest praktycznie niezauważalne, ale już w skali roku daje naprawdę pokaźną sumę.

Przykładowo, trafienie zdarzenia z kursem @1,50 za 100 PLN, już po uwzględnieniu podatku, daje nam zysk 32 PLN. Zagranie tego samego typu z kursem @1,55 to „na czysto” 36,4 PLN. Różnica na poziomie 4,4 PLN wygląda na śmieszną i niewartą zachodu. Z tym, że to zysk aż o 13,75% większy! W przypadku zakładów akumulowanych, gdzie na kuponie znajduje się większa liczba zdarzeń, te różnice są jeszcze wyraźniejsze. Jeden typ faktycznie wielkiej różnicy nam nie robi, ale już przy stu kwota robi się naprawdę znacząca. Nie mówimy już o 4,4 PLN a o kwocie 444 PLN, które na własne życzenie możemy de facto stracić. W skali roku to często kwota liczona już nie w setkach a w tysiącach.

[Omijanie limitów!] Początkujący typerzy rzadko spotykają się z tym problemem, bo dopada on głównie tych najlepszych, którzy regularnie w zakładach bukmacherskich wygrywają, ale z biegiem czasu praktycznie każdy będzie musiał się z nim zmierzyć. O tym jednak za chwilę, bo są też limity, które od początku i z założenia dotyczą wszystkich.

Mowa o ograniczeniach, które są nakładane na poszczególne zdarzenia. Dotyczy to przede wszystkim niższych lig czy rozgrywek juniorskich. W firmie X limit na mecz niższej ligi wynosi 200 PLN i wówczas za więcej nie zagramy, choć chcieliśmy obstawić za 500 PLN. Wówczas jedynym ratunkiem jest posiadanie konta w innej firmie, która takie spotkanie również ma w swojej ofercie. Czasem zagranie za pełną stawkę wymagana posiadania konta nie u jednego czy dwóch, ale nawet u pięciu bukmacherów. Takie są realia.

Analogicznie wygląda sprawa z limitami nakładanymi na graczy, którzy zostali zakwalifikowani przez bukmacherów jako profesjonaliści. Wówczas niemożliwe jest obstawienie zakładu za stawkę większą niż sztywno przypisana do typera. To również mocno komplikuje sprawę i ogranicza możliwości zarobkowe obstawiających. Jedyną drogą do odroczenia tego „wyroku”, a już po jego zapadnięciu ominięcia limitów, jest granie u kilku różnych bukmacherów, dzięki czemu nasza stawka i wygrana rozkładają się na kilka różnych podmiotów, dzięki czemu przynajmniej przez jakiś czas nie powinny wzbudzać zainteresowania.

[PODSUMOWANIE] W bukmacherce, podobnie jak w każdej innej dziedzinie życia, warto czerpać z doświadczenia innych i wzorować się na najlepszych, żeby minimalizować ewentualne straty i maksymalizować potencjalne zyski. Pierwszym krokiem ku temu w przygodzie z zakładami wzajemnymi, śladem profesjonalnych typerów, powinno być właśnie posiadanie konta w wielu firmach, bo niesie to ze sobą szereg korzyści i praktycznie żadnych ujemnych konsekwencji. Bez tego trudno będzie osiągać regularne zyski, nawet osobom, które znają się na sporcie jak mało kto.